Najlepszy asystent nowych MacBooków – dysk Transcend StoreJet 300 – recenzja

Odkąd w świecie Apple zapanowała epoka dysków SSD, ilość przestrzeni dla użytkownika w laptopach tej firmy znacząco spadła. Obecnie nawet droższe MacBooki można nabyć w konfiguracjach ze 128GB pamięcią dyskową, która może szybko okazać się niewystarczająca. Wtedy z pomocą przychodzi firma Transcend, która ma w swojej ofercie dyski wykorzystujące technologię Thunderbolt. Jeden z nich miałem okazję w ostatnich dniach testować, sprawdzając czy technologia Apple’a z Intelem jest lepsza oduniwersalnego USB.

dysk

Złącze Thunderbolt pojawiło się w świecie Apple mniej więcej wtedy gdy ja zacząłem korzystać z produktów tej firmy. Dzięki temu wszystkie Maki z jakich miałem okazję korzystać posiadały te porty. Kabel Thunderbolt wykorzystywałem w niektórych sytuacjach, aby korzystać z iMaca jako monitora dla mojego MacBooka. Ze względu na to, że było to dosyć niewygodne rozwiązanie (wszystkie podzespoły iMac cały czas pracowały, niepotrzebnie zużywając energię), zrezygnowałem z tego, a złącze thunderbolt służyło mi tylko do podłączenia przejściówki, która tworzyła mi z niego złącze HDMI, albo D-Sub. Nigdy do tej pory nie wykorzystywałem go do przesyłania danych, a zatem nie wykorzystałem jego największej zalety: zdecydowanie większej prędkości, niż USB 3.0, które mam w swoim laptopie. To zmienił dopiero test dysk Transcend.

StoreJet to sprzęt od samego początku pozycjonowany pod kontem urządzeń Apple. Już na opakowaniu widać MacBooka Air, a główny system plików to HFS+, czyli ten stworzony w Cupertino. Już po tym widać, co wyróżnia go na tle różnorakiej konkurencji: został stworzony po to, by być codziennym asystentem komputerów Apple, do przechowywania nie tylko mniej ważnych plików i zdjęć, ale także danych wykorzystywanych w codziennej pracy. Dzięki technologii Thunderbolt, dostęp do nich będzie niemal tak szybki, jak gdyby dysk był wbudowany w MacBooka. Ja od prawie roku pracuję na komputerze, który posiada wbudowane dwa dyski: SSD i HDD, a sprzęt firmy Transcend pozwala robić to także w cieńszych urządzeniach, które nie posiadają miejsca na drugi dysk w obudowie.

dysk1

Dysk StoreJet nawiązuje do MacBooka już przy pierwszym spojrzeniu na niego. Aluminium, z którego jest wykonany, jest niemal takie samo jak to, które wykorzystuje Apple. Dotyczy to zarówno kolorystyki, która jest niemal identyczna jak w Macach, jak i jakości wykonania. Dzięki temu kładąc go obok komputera Apple, wygląda jakby był jego naturalnym akcesorium. Tym samym nawet codzienna praca z nim nie zepsuje pięknego designu, z jakiego słyną produkty z Cupertino. To także bardzo ważna zaleta.

Korzystając z StreJeta doceniałem również to, że… nie zajmuje on portu USB. Akcesoria z tym złączem są wciąż dosyć popularne, a przez to pracując, często zdarza mi się, że aby np. wsunąć pendrive, muszę wypiąć drukarkę, albo dysk, bo po prostu dwa porty USB 3.0 są niewystarczające. Dysk wpięty poprzez Thundebolta, nie zajmuje mi uniwersalnego gniazda. To mała, ale bardzo praktyczna zaleta.

A wada? Przyznaję, że najsłabszą stroną tego urządzenia, jest zamontowany w nim dysk HDD. Wielką przepustowość złącza Thunderbolt ogranicza mniejsza prędkość dysku HDD. Tym samym gdy próbowałem pracować na systemie zainstalowanym na takim dysku (to jak najbardziej możliwe!), pracował on wolniej niż gdy dysk SSD w moim komputerze. Jeśli ktoś zatem myśli o takiej pracy (np. w celu testów wersji beta OS X, albo do stworzenia drugiej, domowej kopii systemu), to polecam rozglądnąć się za urządzeniami Transcenda wyposażonymi w pamięci SSD. Kosztem mniejszej pojemności i wyższej ceny, można otrzymać zdecydowanie szybszy dysk, który jeszcze lepiej wykorzysta technologię Thunderbolt od Apple.

dysk2

Do czego zatem najlepiej wykorzystać taki dysk? Z racji tego, że jego pojemność wynosiła aż 2TB, podzieliłem ją na partycję, tak aby najlepiej jak to możliwe wykorzystać tę przestrzeń. 250GB (czyli tyle ile wynosi przestrzeń na moim dysku SSD) przeznaczyłem na kopię TimeMachine. Dysk ten idealnie sprawdza się do automatycznych backupów, bo duża prędkość przesyłania danych na niego, sprawi, że kopiowanie (i w razie konieczności odzyskiwanie) plików przebiega bardzo szybko. Dzięki czemu sam MacBook działa płynniej, bo archiwizownie danych pochłania mu mniej czasu. 750GB wykorzystywałem jako dodatkową przestrzeń na codzienne pliki: muzykę, zdjęcia czy filmy, do których miałem natychmiastowy dostęp.

dysk3

Połowę dostępnej przestrzeni, sformatowałem w windowsowy system plików exFAT i przechowywałem tam wszystkie pliki, z mojego dysku USB. Warto mieć na uwadze, że chociaż sprzęt firmy Transcend jest dedykowany MacBookom to działa również z Windows, za pomocą złącza USB 3.0, które także wkomponowane jest w obudowę tego modelu. Naturalnie działa ono wolniej, ale współpracuje ze wszystkimi pecetami, dzięki czemu dostęp do tej pamięci z poziomu Windowsa przebiegał w pełni bezproblemowo. System exFAT współpracuje zarówno z produktami Apple jak i Microsoftu, dzięki czemu świetnie sprawdził się do wspólnej przestrzeni, pomiędzy moim MacBookiem, a pecetami z Windows.

Dzięki czemu Transcend nie tylko rozszerzył mi dysk w Macu, ale przez dwa tygodnie zastępował pamięć USB z jakiej na co dzień korzystam do współpracy z pozostałymi komputerami. I spisał się w tej roli wyśmienicie.

Transcend swoim dyskiem StoreJet 300 uzupełnił największą bolączkę obecnych MacBooków, jaką jest mała przestrzeń dyskowa. Zastosował przy tym wzornictwo firmy Apple, oraz jej najnowsze technologie, pozwalając wykorzystać w pełni możliwości tych sprzętów. A dla wszystkich, którzy, podobnie jak ja, potrzebują jeszcze więcej, w ofercie firmy znajdują się modele z dyskami SSD, których można wykorzystywać nawet zamiast obecnego dysku w komputerze. Jednocześnie wszystkie te pamięci są w pełni zgodne z Windows i USB 3.0, co sprawia, że można korzystać z nich naprawdę bez ograniczeń.

I aż dziw, że tego produktu nie stworzyło Apple. Choć czuć w nim ideę minimalizmu i perfekcji Steve’a Jobsa. Bravo Transcend!

O autorze

Jakub Stanisław Wolak

Maniak technologii. AppleUser, otwarty na konkurencyjne rozwiązania. Twórca i redaktor HelpMacPL  Hobbystycznie dziennikarz, podróżnik i fotograf.

2 komentarze

  1. Amil Odpowiedź

    Witam,
    Bardzo mi się podobał ten artykuł. Sam posiadam AIRa z 128 GB pamięci, co jest za mało dla moich potrzeb. Dlatego po przeczytaniu Twojego tekstu zainwestuję w taki dysk. Napisałeś także, że pracowałeś na systemie zainstalowanym na tym przenośnym dysku i że jest to jak najbardziej możliwe. Może kolejny artykuł jak zainstalować np Win 7 z poziomu Maca na dysku przenośnym i używać go kiedy zajdzie taka potrzeba.
    Pozdrawiam serdecznie.

    • Kuba Odpowiedź

      Projekt HelpMac.pl definitywnie zakończony. Więc żadnego nowego artykułu już tu nie będzie: http://helpmac.pl/helpmac-pl-the-end/ Sam skończyłem z Applem, pomimo chęci nie mam czasu na hobbystyczne dziennikarstwo, bo to naprawdę pochłania potężną ilość czasu.

      Nie mniej mogę Ci powiedzieć, żebyś spróbował zainstalować najpierw OS X na tym dysku, potem za pomocą bootcampa spróbować wgrać na nim Windowsa. To najprostsza metoda. Nie mniej, nie gwarantuje, że się uda, bo Apple z roku na rok ogranicza swoje urządzenia i może się okazać, że obsługuje już tylko systemy z dysku wmontowanego w komputer.

      Nie mniej dzięki za komentarz. Fajnie, że nawet pół roku po zakończeniu HelpMaca, wciąż jest on przydatny.

Dodaj komentarz