iPhone moją bezpieczną przystanią – o zaletach posiadania sprzętów Apple

W ostatnich wpisach na HelpMac.pl Kuba skupił się na krytyce firmy Apple. Chociaż w tych słowach jest bardzo dużo racji, ja postanowiłem uzupełnić je o kilka wpisów, w których podkreślę za co ja cenię technologię z Cupertino. I dlaczego uważam ją za najlepszą z dostępnych. Zacznę od faktu, który niezmiennie od wielu lat jest atutem wszystkich urządzeń z iOS… i tylko ich. Mowa oczywiście o bezpieczeństwie. 

Internet jest dziś nieodłączonym elementem większości urządzeń z jakich korzystamy. Z miesiąca na miesiąc rośnie liczba czynności jakie wykonujemy za jego pomocą, a coraz częściej dotyczą one naszego zdrowia czy finansów. Nikogo już nie dziwi, sytuacja gdy ktoś za pomocą komórki robi przelew, płaci za zakupy, albo analizuje swoją kondycję fizyczną. To bardzo prywatne dane i warto szczególnie dbać o ich bezpieczeństwo, zwłaszcza, że stale rośnie liczba informacji, które przechowujemy w sieci. Niestety, nie wszystkie firmy rozumieją ten fakt, a to może narazić nas na bardzo przykre konsekwencje.

Internet

Przygotowując się do tego wpisu, przejrzałem zawartość mojego iPhone. W skrzynce odbiorczej mam poufne informacje od mojego pracodawcy, które zawierają szkice projektu nad którym pracujemy. W aplikacji wiadomości przechowuję SMSy od mojej dziewczyny, rodziny, które chociaż nie są niczym zaskakującym, to ich ujawnienie byłoby dla mnie bardzo nieprzyjemne. Galeria to także zbiór różnych, często bardzo prywatnych zdjęć. A to przecież tylko trzy, spośród bardzo wielu aplikacji, jakie mam w swoim iPhone. O tych związanych z bankowością internetową, czy moją kondycją nawet nie wspomniałem. Zapytacie zatem, czemu przechowuję tak prywatne dane w swoim iPhone? Bo mu ufam.

TouchID

Dostępu do zawartości mojego iPhone 5S strzegą moje linie papilarne, bądź też alfanumeryczne hasło. Właśnie po to, aby mieć pewność, że nikt nie da rady bez mojej wiedzy uzyskać dostępu do mojego telefonu, zdecydowałem się wyłączyć odblokowywanie za pomocą kodu PIN i zastąpić go dłuższym ciągiem wielkich i małych liter, zdecydowanie trudniejszym (albo wręcz niemożliwym) do złamania. I aby spać spokojnie, aktywowałem opcję automatycznego wymazywania zawartości iPhone’a po 10 nieudanych próbach wprowadzenia hasła. Tym samym korzystam z bardzo zaawansowanych metod ochronnych, nie rezygnując z wygody i szybkości obsługi.

Wszystko ze względu na to, że hasło do iPhone’a muszę wprowadzać tylko po restarcie systemu. Z racji tego, że iOS jest naprawdę stabilny, a ja dbam o to aby całkowicie nie rozładowywać baterii, muszę to robić bardzo rzadko. We wszystkich pozostałych sytuacjach odblokowuję system za pomocą moich linii papilarnych, które są w pełni niepowtarzalne, a zarazem dostępne natychmiast.  Jednocześnie nawet jeśli zgubię iPhone’a, albo udostępnię go komuś kto wprowadzić dziesięciokrotnie niepoprawnie hasło, to nie stracę bezpowrotnie zapisywanych w nim danych. Ich dokładną kopię trzymam w archiwach iCloud, które strzeżone są jeszcze bardziej złożonym hasłem. Tym samym śpię naprawdę spokojnie, mając przy sobie bardzo wiele prywatnych danych, do których dostęp mam naprawdę tylko ja… oraz osoby, które do tego upoważnię.

SkanerLinii

Sytuacja z goła inaczej wygląda u konkurencji. Zacząć należy od tego, że wciąż podzespoły takie jak czytnik linii papilarnych, są w urządzeniach z Androidem prawdziwą rzadkością, a w tych z Windows Phone nie występują zupełnie. Dodatkowo, jak pokazują ekspertyzy, Samsung zupełnie nie zrozumiał faktu, że odcisków palca zmienić się nie da i dopuścił do tego, że dane te mogą zostać przechwycone przez szkodliwe aplikacje. A stamtąd już bardzo niedaleka droga do baz prawdziwych przestępców, które mogą je wykorzystać w szkodliwych dla nas celach. W dodatku, jak pokazuje recenzja Kuby, niektóre telefony skaner odcisków mają tylko po to, by w rankingach wyglądać nie gorzej od iPhone’a. W rzeczywistości jest on tak fatalnie wykonany, że nie da się z niego na co dzień korzystać. Ten u Apple jest z goła inny i nie dość, że działa bardzo szybko, odblokowuje telefon niezależnie od tego w jakiej pozycji jest nasz palec i dodatkowo bezpiecznie przechowuje nasze odciski w pamięci urządzenia. Przypadków wycieków jeszcze nie było, a i eksperci nie znaleźli sposobu, w jaki mogliby to zrobić.

box

Inną ważną sprawą, jest to, że Apple bardzo dba o to, by szybko łatać wszystkie dziury w iOS. W tej kwestii muszę polemizować z Kubą, który uważa to za wadę, bo uniemożliwia to wykonanie jailbreaku. Dzięki temu jednak nasz telefon jest dużo bezpieczniejszy i nawet jeśli pojawi się jakaś furtka, która pozwoli w nielegalny sposób uzyskać uprawnienia administratora i zmieniać ustawienia urządzenia, to iOS szybko ją blokuje. To zasadniczo wpływa na bezpieczeństwo, bo dziś cyberprzestępcy już nawet nie próbują atakować iPhone’ów i iPadów, wiedząc, że ich kod, na stworzenie, którego z musieliby poświęcić bardzo wiele czasu, będzie sprawny przez bardzo krótko i w dodatku zarażanie nim użytkowników będzie bardzo trudne. Zdecydowanie łatwiej jest zaszywać swoje luki w programach dla Androida, które po pierwsze nie są sprawdzane przez Google, a po drugie mają dużo szersze uprawnienia niż aplikacje dla iOS.

To ważne, bo jak wspomniałem na początku, obecnie w telefonie przechowujemy nie tylko gigabajty prywatnych danych, ale także używamy go do różnych czynności związanych z naszymi finansami i zdrowiem. Dzięki zdecydowanie bardziej restrykcyjnej polityce Apple, niemożliwe jest stworzenie wirusa, który przechwytywać będzie przechwytywać przychodzące SMSy. To bardzo ważne, bo przecież tą drogą przychodzą kody potwierdzające wykonywane przez nas przelewy. Tym samym użytkownicy Apple są zdecydowanie bardziej chronieni przed cyberprzestępcami, którzy nieustannie próbują kraść pieniądze z naszych kont. Wykorzystują do tego często właśnie urządzenia z Androidem, które na takie ataki są zdecydowanie mniej odporne.

I chociaż mój smartfon kosztował więcej niż większość z flagowców konkurencji, to korzystając z niego czuję coś, czego nie jest w stanie zaoferować żaden konkurent Apple: swobodę działania, połączoną z płaszczem ochronnym. Na iPhone mogę faktycznie mniej niż na Androidzie, ale czynności, które wykonuję są zdecydowanie lepiej chronione. Zarówno przed fizycznymi, jak i tymi internetowymi intruzami. A to daje mi komfort, który pozwala mi przechowywać i zrobić na telefonie więcej, niż na jakimkolwiek modelu.

I dlatego jestem tak szczęśliwym posiadaczem iPhone. A to tylko jedna z wielu jego zalet. 

O autorze

Radek Walczak

Dodaj komentarz